Jesteś tu
Strona domowa > Polecamy > Lato w środku zimy, czyli wyjazd z dzieckiem

Lato w środku zimy, czyli wyjazd z dzieckiem

Naszą rutynę dnia codziennego odkładam na półkę. Przestaję śledzić zapiski w notesie i listę zakupów, by menu się zgadzało z założeniami i żeby wizyty gdzieś nie przegapić. Robię ostatnie pranie. Przeglądam ubrania i zabawki. A wszystko to dlatego, że wybieram się z Małym w podróż. I to nie byle jaką!

Nie będziemy się rozdrabniać, więc tym razem nie padło ani na Krynicę, ani na Jelenią Górę, ani na Władysławowo. Choć to piękne miejsca, do których zawsze pędzę z ochotą. Jednak tym razem jedziemy za granicę. Pierwszy raz z dziecięciem. I pierwszy raz bez Ślubnego.

Jak przy każdym pierwszym razie, tak i w moim przypadku, jest ekscytacja, radość i lekkie obawy. Czy zdążymy na czas? Czy jak zwykle trafi nam się kupa po pachy? Czy nie wyrzucą mi słoiczków Małego z podręcznego? I jeszcze stos innych pytań, które spędziły mi sen z powiek przez dwie ostatnie noce przed wyjazdem.

Pakowanie jeszcze nigdy nie było dla mnie aż takim wyzwaniem. Bo choć nas dwoje, to ciuchów jakby dla czworga. Do tego kosmetyki, wagon pieluch i torba leków (na wszelki wypadek, gdyby nagle zachorowało pół samolotu), a walizka tylko jedna. I jakby jej nie upychać, to zawsze będzie za mała. Szkoda, że jeszcze nikt nie wpadł na model „bez dna”. Mąż, patrząc na moja moją strapioną minę, miał ubaw po pachy.

Synek natomiast nie przejmował się niczym. Beztrosko cieszył się z walizki. Najpierw jeździł nią po całym mieszkaniu. W końcu nic tak dobrze nie udaje samochodu. Później wyrzucał z niej wszystko, co zdołałam w niej upchnąć. „Mamo, a po co nam to pudełeczko? I ta buteleczka? A ta paczuszka? Aż tyle ubranek? A co schowałaś w tej kieszonce? Ha, zobacz jak pięknie złożyłem Ci sukienkę”.

I co z tego, że do akcji „pakowanie” przystąpiłam dwa dni wcześniej. Kombinowałam zestawy na cieplejsze, chłodniejsze i deszczowe dni. Wymyślałam zdrowe przekąski instant i strój Dziadka Mroza (żeby swetry nie zajęły tyle miejsca). Pozbyłam się książek na rzecz zabawek . Ostatecznie walczyłam z francą do północy ostatniego dnia. I tak była za ciasna i za ciężka.

Cholerka, czy ja naprawdę wymagam aż tak wiele, chcąc wyczarować sobie trochę lata w środku zimy? Nie odpowiadaj, znam odpowiedź.

Polecamy także:

Edyta Bodzioch

Szczęśliwa Mama 2-letniego Szkraba. Wegetarianka i urodzona optymistka z humanistyczną duszą. Pasjonatka odkrywania nowych miejsc, smaków oraz robienia czegoś z niczego. Nie wyobraża sobie życia bez Rodziny, mocnej kawy każdego ranka i kwitnących kasztanów na wiosnę.

Dodaj komentarz

Top