Jesteś tu
Strona domowa > Aktualności > Rodzice 6-latków “odraczają” ich pójście do szkoły. Czy na siłę udowadniają nieporadność swoich dzieci?

Rodzice 6-latków “odraczają” ich pójście do szkoły. Czy na siłę udowadniają nieporadność swoich dzieci?

Rozpoczął się nowy rok szkolny i powróciło pytanie posłać, czy nie posłać… 6-letnie dziecko do szkoły? W ostatnich tygodniach poradnie pedagogiczno-psychologiczne przeżywają szturm. Rodzice 6-latków starają się o to, by ich dzieciom odroczono pójście do 1. klasy.


Czy w całym sporze na pewno chodzi o dobro dzieci? Dyskusję w sprawie podjęli goście „Świat się kręci”: dr Aleksandra Piotrowska – psycholog dziecięcy, Tomasz Elbanowski – Prezes Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, gość dnia – dr Ewa Pietrzyk Zieniewicz oraz prowadzący – Maciej Kurzajewski.

Panika rodziców, czy rzeczywista opinia nauczyciela?

Orzeczenia wydawane są przez poradnie, ale wnioskują zawsze rodzice – to zwykle ich inicjatywa. Jeśli wychowawca przedszkola ma obawy związane z tym, że dane dziecko sobie nie poradzi w pierwszej klasie, może porozmawiać z rodzicami, ale to oni muszą być ostatecznie stroną inicjującą. – wyjaśnia dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy.

Pojawia się jednak kwestia obiektywizmu, w całej sprawie bo: „Co to właściwie znaczy, że dziecko sobie nie poradzi? – pytała dr Ewa Pietrzyk Zieniewicz. Czy chodzi o to, że intelektualnie jest jeszcze nieprzygotowane do nauki szkolnej, czy też może o to, że nasze szkoły są nie do końca przygotowane na przybycie tak małych dzieci?

Zdaniem Tomasza Elbanowskiego, Prezesa Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, 98% 6-latków nie ma dojrzałości szkolnej. Te szokujące dane wyjaśniał powołując się na badania przeprowadzone jeszcze przed reformą. Jak przedstawiciel głosu rodziców zaniepokojonych, a nawet zdecydowanie przeciwnych posyłaniu 6-latków do szkoły, wymienił także szereg umiejętności, które przewidziane są w programie nauczania, a których jego zdaniem, tak małe dzieci nie są w stanie opanować. Powołując się na dr Davida Whitebread’a  z Uniwersytetu Cambridge, postulował w rozmowie, że zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem jest nauka przez zabawę. Czy jednak tak kolorowo wygląda rzeczywistość każdego przedszkola?

W każdej grupie wiekowej są dzieci o różnym poziomie rozwoju. – wyjaśniała dr Aleksandra Piotrowska. Pan mówi o rzeczywistości warszawskiej, nie wszystkie polskie dzieci są z warszawskich przedszkoli – oponowała w kwestii nauki przez zabawę, dodając, że: Wymagania, które stawiane są przed 6-latkami, to nie są te same wymagania, które dotąd w pierwszej klasie stawiało się przed 7- latkami.

Co jeśli rodzic 6-latka, który jednak rozpoczął naukę w szkole, zauważy, że dziecko rzeczywiście nie radzi sobie, że jest to dla niego zbyt trudne zarówno emocjonalnie, jak i intelektualnie?
Jak wyjaśnia dr Piotrowska, w ciągu pierwszego półrocza rodzic może przenieść dziecko z powrotem do przedszkola. Przedszkole ma obowiązek przyjęcia tego dziecka – jeśli nie ma miejsca w tym samym przedszkolu, do którego chodziło dziecko, to gmina musi zapewnić miejsce w innym.

Zatem zostawmy rodzicom wolny wybór – postulował Tomasz Elbanowski wywołując w ten sposób kolejną wątpliwość w całej sprawie: czy spór przypadkiem nie dotyczy samego faktu decydowania? Czy nie chodzi o to, że rodzice uzurpują sobie wyłączne prawo do tego, aby podjąć niezależną decyzję o posłaniu 6-latka do szkoły?

O wielu rzeczach powinni jednak decydować specjaliści. To się nazywa system edukacyjny i można z nim dyskutować. – spuentowała rozmowę dr Ewa Pietrzyk Zieniewicz.

Rodzice 6-latków "odraczają" ich pójście do szkoły. Czy na siłę udowadniają nieporadność swoich dzieci?

CZYTAJ TAKŻE:   Rekordowy KIDS’ TIME! Branża dziecięca w rozkwicie

Dodaj komentarz

Top