Jesteś tu
Strona domowa > Rodzice piszą > Moja spowiedź z wiosennych inspiracji

Moja spowiedź z wiosennych inspiracji

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty! Nareszcie jest! Upragniona, oczekiwana i trochę kapryśna. Ale co tam! Ważne, że już można rzucić czapki w kąt i nie zakładać na siebie niedźwiedziej skóry.


Pamiętasz moją propozycję 21 pomysłów na to, jak skrócić sobie czas oczekiwania na wiosnę? Tak? I jak Ci poszło z realizacją? Zanim się zapowietrzysz (w poszukiwaniu najlepszej wymówki), zrób sobie kawę i przeczytaj, jak wygląda moja lista! 🙂

Wiosenne inspiracje, czyli (nie)zrealizowane założenia:

1. Czy zaplanowałam listę miejsc, które chcę odwiedzić tego lata? Nie wiem dlaczego, ale pierwsze pytania zazwyczaj są denerwująco nietrafione. Też tak uważasz? 🙂 A tak juz serio – zaplanowałam nasze wakacje. Ale dwa urlopy to zdecydowanie za mało, by upchnąć w nich zwiedzanie na dwóch krańcach Polski. Chyba jednak trzeba będzie popracować nad tym punktem nieco wnikliwiej…

2. Planszówki z dzieckiem nie zrobiłam. Poza tym, musiałby to być tor wyścigowy z miejscem na traktor, garbusa i autobus, zamiast pionków. Do tego plansza musiałaby być dostosowana do jednego gracza. Który na dodatek każdorazowo zmienia zasady. Jak na pierwszą planszówkę DIY to trochę zbyt skomplikowane 🙂 Ale mamy na swoim kącie memory i grę w karty. To chyba też się liczy?!

3. Swoją playlistę mam gotową. Wystarczy odpalić YT! 🙂

4. Zakwasu nie wyhodowałam. Ale to celowe działanie. Bo od pewnego czasu eksperymentalnie nie jadam pieczywa. Nul. Nawet okruszka! Ślubnemu piekę bułki. Ale że jego podniebienie jest na drugim końcu kontinuum z moim, nie ślinię się podczas pieczenia.

Książka na wiosnę

5. Książka po angielsku… jest… Cierpliwie czeka na mnie na kanapie. Do tej pory zdążyłam ją tylko przełożyć, z jednego końca w drugi. Bo na tapecie mam(y) teraz “Elvis i Tara muszą odejść”. Jurek oraz jego przyjaciele – piesek i kotek, skradli serduszko mojemu Synkowi. A to jest równoznaczne z tym, że każda wolna chwila z tyłkiem na kanapie poświęcona jest historii Jurka. Po każdej z nich Mały stoi w oknie i wypatrując pokrzykuje “ooo! oooo?!” (czytaj: nic, nie ma nic! Mamo, dlaczego?!). Niestety żaden zbłąkany kotek ani piesek, nie pojawia się na horyzoncie.

6. Z Mężem sumiennie praktykujemy romantyczne randki. Niestety z domu ciężko nam się urwać (dziadkowie są jakoś podejrzanie zajęci w weekendowe wieczory :), dlatego mocno dbamy o nastrój (bez kapeć party). I tak na ten przykład, ostatnio mieliśmy udaną randkę… przy świetle włączonego pada. Bo wszystkie świeczki Syn nam wrzucił za kanapę 🙂

7. Zdjęcia w ramkach upchnięte. Pytanie, czy starczy mi ścian na ich zawieszenie?

8. Fasolowe testy wykonane! Wynik 0:1. Obserwacja nr 1: fasola + kakao = kulinarna (a raczej konsumpcyjna) katastrofa. Smakuje niczym ziemniaki z obiadu, w kakaowej posypce (pamiętaj, że do ziemniaków zazwyczaj jest kotlet z surówką). Obserwacja nr 2: fasola + orzechy + banan + cynamon = spokojnie można zajadać z dżemem (gwarantuję, nie wraca treści żołądka z poprzedniego dnia! 🙂

9. Spacer jest obowiązkowym punktem każdego dnia. Chyba, że pada, mam lenia, globusa albo gości. Wtedy punkty przechodzą do puli “czekolada”.

smoothie

10. Smoothie pokochałam tak bardzo, że weszło na stałe do naszego menu. Próbowałam już wielu przepisów. Wciąż też wymyślam nowe. O składnikach koktajlu zwykle decyduje dostępność produktów. Ostatnio wpadłam w lekką panikę, bo na koniec miesiąca zostały nam żelki, kiszone ogórki i paluszki rybne. Chyba nawet mnie, ciężko byłoby doszukać się walorów smakowych tej wariacji 🙂

11. W tym roku moim marzeniem jest przestać racjonalizować swoje marzenia.

12. Gdy dopada mnie chandra, nie nadążam włącz stopera. Pamiętasz, by wypisać te wszystkie rzeczy, które mają poprawić mi humor. W jakiś czarodziejski sposób, pod ręką zawsze wtedy pojawia się wino i czekolada 🙂

13. Do malowania paznokci nie podchodzę. Choć jestem szczęśliwą posiadaczką stuffu do hybryd. Zawsze, gdy jestem w trakcie wydaje mi się, że w sypialni kogoś obdzierają ze skóry. Koniec końców, wzorek z pościeli nigdy nie wygląda dobrze. Nawet wtedy, gdy posypiesz go syrenką (błyskotliwym pyłkiem, który robi Ci z paznokci ozdoby na choinkę 🙂

14. Podróżne hiciory dla Synka mam zorganizowane. Wystarczy, że odpalę w radiu Eskę Rock. Mały ma duszę prawdziwego rockmana. Do swoich ulubionych kawałków rusza się niczym Mick Jagger na koncercie.

15. Czy codziennie robię zdjęcia? Tak i to nawet kilka. No dobra, więcej niż kilka. Ślubny nazywa mnie małym Chińczykiem.

16. Wielką zaletą posiadania całej masy torebek jest to, że nie musisz robić w nich porządku. W razie potrzeby, wystarczy przepakować do nowej torebki najpotrzebniejsze drobiazgi. A gdy ta znów niebezpiecznie się zapełni, sięgnij do szafki z butami. Do butów w innym kolorze (lub choćby odzieniu) należy dobrać nową torebkę. Gdy opcje się wyczerpią, zawsze można odwiedzić sklep. W końcu trzeba bardzo uważać na obsesje w porządkach. To grozi zachowaniami kompulsywnymi! A jak mówi chińskie przysłowie (zachowując oryginalną pisownię) “Shopping is cheaper than a psychologist”.

17. Ostatnio często raczę się winem ze swoją przyjaciółką – czekoladą 🙂

18. Nie lubię ptasiego mleczka. Dlatego opycham się szarlotką. W końcu nic tak dobrze nie wpływa na zdrowie, jak kilogram jabłek dziennie. Nie wiem, czy nie pomyliłam czegoś przy ilości. Ale pal licho! Czego się nie robi dla dobrego humoru! 🙂

19. Masz już odcisk dłoni swojego dziecka? Bo ja tak! We wszystkich kolorach tęczy. Tak samo ze stópkami. Teraz już wiesz, dlaczego tak martwi mnie brak wolnego miejsca na ścianach.

20. Co dziś zrobię najpierw? Ponieważ codziennie staram się zacząć dzień od realizacji tych najbardziej palących spraw, jutro olewam system. I piję kawę tak długo, aż zrobi się zimna.

Co zrobię inaczej niż zwykle? Założę majtki na spodnie. Styliści z gimnazjum powinni to docenić.
Co zrobię dla siebie? Zamknę się w łazience i przeczytam wszystkie tytuły artykułów na okładce najnowszych WO. A jak mi tego będzie mało, spotkam się z przyjaciółką (patrz punkt 17.)

21. Kawę zazwyczaj parzę po włosku – w tygielku. Na taką według 5 przemian ostatnio zdecydowałam się raz. Gdybym za każdym razem miała tyle czekać na kawę, rozbiłabym sobie nos o zlew!

Dodaj komentarz

Top