Jesteś tu
Strona domowa > Dziecko > 5 typów Tatusiów z Placu Zabaw – sprawdź, którym jesteś

5 typów Tatusiów z Placu Zabaw – sprawdź, którym jesteś

5 typów Tatusiów z Placu Zabaw

Nie byłam na świecie. Nigdzie nigdy. Najdalej w życiu byłam na Helu a w drugą stronę w Częstochowie. I to się na mnie mści. Bo wielu rzeczy nie wiem i mam bardzo wąski- być może- horyzont myślowy. Wychodzi to w najróżniejszych sytuacjach i rozważaniach mojej chorej głowy. Mogę przez to wygłaszać poglądy często niesłuszne albo bardzo krzywdzące.

No bo ja nie wiem jak jest na świecie, nie wiem jak jest gdziekolwiek indziej nie wiem jak jest w mieście innym niż Gdynia ale… spotkać ojca na moim Placu Zabaw w dzień powszedni w godzinach pracy to zjawisko równie egzotyczne co tygrys, żywy w tymże samym miejscu. Panowie-Tatowie zjawiają się na popołudniowej zmianie placu Zabaw, po swojej pracy i w weekendy. Najczęściej w towarzystwie jedynie potomstwa, dając partnerkom/małżonkom/matkom/opiekunkom niebywałą rozrywkę jaką jest domowa samotność.

Znacznie częściej przychodzą w weekendy, a natężenie faceta na metr kwadratowy placu zabaw najwyższe jest w niedzielę. A ja ich spotykam, owszem bo ja tam jestem codziennie. O różnych porach. Ponieważ robię za ojca i matkę chwilowo, to bywa że jestem jedyną mamą na placu zabaw w niedzielę. Resztę stanowią ONI. I tak się im przyglądam, nie że jakoś nachalnie nie nie nieeeee. Mam na własność jednego, wystarczy mi, na cudzych nie dybię. Zakładam z góry, że już sobie nie polepszę, a nie upadłam na łeb, żeby sobie sytuację damsko-męską pogarszać. Zatem uznawszy mojego męża za wzór cnót, przystojeństwa i maximum moich możliwości wytrzymania, oglądam facetów cudzych z perspektywy mamy, która patrzy na Tatę-opiekuna. Prowadzę te swoje obserwacje już drugi sezon i udało mi się podzielić facetów z naszego placu zabaw na typy. Jest ich kilka i są to postawy powtarzające się. Ale jednocześnie niemieszalne. Czyli Jeden tata nie może przejawiać dwoistych cech. Zawsze to pojedynczy, prosty, nieskomplikowany typ. Ewolucyjnie tak ma.

ojciec na placu zabaw

Otóż:

1. Typ internauta/pracoholik – taki Tata, który niezależnie od tego w jakim wieku przyprowadza dzieci, nie jest w stanie oderwać się od swojego telefonu. Ma nieustanny kontakt telefoniczny z bazą.Albo przez niego nadaje i nie zawsze o dupie Maryni, albo w nim grzebie. Co przeczesuje nie wiem, może pierdolety a może ważne sprawy wagi zarobkowej. Zerka na dzieci z rzadka, upewniając się jedynie czy nie dzieje im się na tyle duża krzywda, żeby on po przyjściu do domu miał z tego tytułu jakieś nieprzyjemności. Co starsze dzieci potrafią zwrócić już takiemu tacie uwagę, że należałoby się nimi zając, co młodszym jest wszystko jedno.

2.Typ ukorzeniony

To jest typ charakterystyczny dla ojców dzieci małych. Takich co to same nie ogarniają huśtawki, jednocześnie kochając ją nad życie. Dzieci, które trudno zaciągnąć z huśtawki do innych rozrywek na Placu Zabaw są wymarzonymi kompanami dla Tatusiów ukorzenionych. Taki Tata wsadza swoje nie pragnące niczego bardziej dziecko do huśtawki i wprawia je w ruch. Niestrudzenie buja w tę i na zad i w tę i na zad. A cały szczęśliwy jest i pewnie w środku tańczy nawet jakiś freestyle, że dziecko nie robi afery, nie chce pójść do piaskownicy i ogólnie mało kłopotu mu sprawi. Tata zatem cały na relaksie, zapuszcza korzenie przy huśtawce i huśta. Tyle ile potrzeba, albo ile ma czasu na pobyt z dzieckiem na placu albo aż zauważy że potomek przysypia.

3. Cierpiętnik

Tata, którego dziecko jest absorbujące. Jest małe i trzeba na nie uważać, potrzebuje uwagi i chce się bawić z tatą i/lub innymi dziećmi. Wdaje się w konflikty na poziomie piaskownicy, które trzeba rozwiązywać, chce korzystać z karuzeli razem z towarzystwem. Faceci nie dotykają obcych dzieci. Serio. Nawet w kontekście włożenia ich do karuzeli, albo pomocy w zejściu z drabinki. Nul. Dobrze i niedobrze.  Taki tata cierpienie wymalowane ma na twarzy, aż go chłopa żal się robi, że się tak bidny umordować musi, zmuszając się do aktywności.

4.Wszystkomijedno

Tata wszystkomijedno  hołduje bezstresowemu rodzicielstwu. Jego dzieci biegają z odkrytymi uszami w zimnie i w futrzanych czapkach w słońcu. Gil im wisi do pasa, a przynajmniej do brody i same go sobie rozcierają aż pod oczy. Jedzą piasek z piaskownicy, wdrapują się wszędzie gdzie niebezpiecznie. Wszystkomijedno nie mówi do dzieci wiele poza: nie, nie rusz, nie wolno, nie tak. Nie interesują go konflikty na zjeżdżalni ani uzurpowanie piaskowniczych sprzętów. Snuje się po placu Zabaw jak cień. Jego podstawowym zadaniem jest utrzymać dzieci przy życiu na dworze i na to się zafixował.

5. Zaangażowany

Niewielu jest niestety takich tatusiów. Takich, którzy umieją się na Placu Zabaw odnaleźć równie świetnie co mama. Takich, którzy bez problemu siedzą w piaskownicy, odpowiadają na krępujące pytania, nie mają oporów przed posadzeniem cudzego dziecka, na sprzęt ogólnego uzytku. Naprawdę niewielu z panów Tatów robi z piasku żółwie. Nie spoglądjąc w telefon i rozmawiając z dzieckiem. Niewiele mu robi to, jak wygląda grzebiąc w piasku albo zjeżdzając z dzieckiem ze zjeżdzalni. Wydurnia się huśtając potomka, harata z nim w różową piłkę “My little pony ” pożyczoną od innego dziecka.

Ojciec na placu zabaw, a piaskownicowe konflikty

Mamy na Placu Zabaw, potrafią stworzyć swego rodzaju społeczność, taką trochę komunę. Każda przyniesie ze sobą COŚ do zabawy, każde dziecko przyjedzie na innym pojeździe i mamy całkiem spory wachlarz rozrywek ogólnego użytku. Obca mama podetrze obcemu dziecku noc, uchroni przed rozbiciem głowy o beton, rozwiąże konflikt najwyższej wagi piaskownicowej. Do tego wymieni się doświadczeniem z inna mamą, poszuka rozwiązania problemu, pożartuje. Mamy na Placach Zabaw żyją, komunikują się. Ojcowie posążnieją.
Uparcie twierdzę, że dzisiejsi faceci w znakomitej większości są i tak o niebo lepszymi i bardziej zaangażowanymi ojcami niż poprzednie pokolenie. Nie wiem, nie pojmuję co się im robi na tym Placu Zabaw że tak “sztywnieją”. Pojęcia nie mam. Może to natura jego, może charakter pracy wykonywanej na co dzień. No zabijcie mnie – nie wiem.A wiem, że tak jest, bo mój Stary też Plac Zabaw omija z daleka i jest to ostatnia forma rozrywki, jaką zaproponowałby naszym dzieciom. Nie chodzi tam sam, czyli beze mnie.

Ja z chodzeniem na Plac Zabaw już nie walczę. Postanowiłam przekłuć ten obowiązek w przyjemność i znalazłam sobie w tym miejscu koleżanki. Zbierając się codzienne, o tej samej porze w jednakowym celu – wymęczyć, dotlenić i zająć dzieci- jednocześnie utrzymujemy mózgi własne w niebywałej higienie. Narzekając, żartując, rozwiązując problemy, dzieląc się doświadczeniami i bardzo nam to ułatwia życie. Jednocześnie wiem, że stworzenie takiej komuny przez zupełnie obcych sobie facetów byłoby niemożliwe.

Faceci – co też zaobserwowałam – nie asymilują się. Nic. Totalnie. Prawdopodobnie przyczyną jest wczesna pora, oraz fakt że mają pod opieką dzieci, a na plac zabaw nie bardzo można w tym kontekście wnosić napoje wysokoprocentowe.

A czy Ty Mamo, wiesz jak Pan Tata zachowuje się z potomkiem na Placu Zabaw? jakim typem z placu zabaw jest?

Dodaj komentarz

Top