Jesteś tu
Strona domowa > Aktualności > Życie mamy zaczyna się po trzydziestce

Życie mamy zaczyna się po trzydziestce

Początek maja za mną, a wraz z nim moje urodziny. Kolejne 30-te z kolei. Nie rwałam z tej okazji włosów z głowy. Nie zamówiłam sobie imprezy z botoksem. Nie siedziałam zapłakana ze słoikiem nutelli. Nie obaliłam też skrzynki wina. Nie okutałam się w kir. Nie spisałam testamentu, ani nawet bucket list (wiesz, tej listy do odfajkowania, co jeszcze przed śmiercią chciałabym uświadczyć na tym padole). 

Bycie wolną mamą

Wręcz przeciwnie. Spędziłam go z rodziną, w szampańskim nastroju. Wyfiokowana i wystrojona w odświętne, kolorowe ciuchy. Obwieszona biżuterią. A co! Jakby tego było mało, bezczelnie opchałam się tortem, a później zalałam go bąbelkami. Może nawet zbyt śmiało, jak na stateczną matkę i kobietę w grupie wysokiego ryzyka depresji przystało (w końcu wiek robi swoje, nie?). Ale co mi tam! Następna taka okazja dopiero za rok.

Ten dzień zawsze był, jest i będzie dla mnie wyjątkowy. To moje małe święto, które właśnie tak traktuję. Od samego rana, choćby zwyczajne mycie zębów jest wyjątkowe. Codzienna kawa, tego dnia zamienia się w taką ze Starbucksa. I choćby plan dnia nie odbiegał od innych, to i tak fakt, że rano budzę się w różowych okularach na nosie, zmienia mi perspektywę na taką obsypaną brokatem i upstrzoną neonami.

Lubię siebie, swoje życie i ludzi, którzy są przy mnie. Jestem pogodzona z przeszłością. Wychodzę z założenia, że nie ma co grzebać w czymś, co już się przeterminowało. Z pogodą ducha i ostrożną pokorą (dobra, czasem bywam podejrzliwa 🙂 podchodzę do przyszłości. Nie boję się jej. Raczej jestem… ciekawa. Może czasem zbyt zachłanna? Tak wiele bym chciała za jednym razem. W końcu jest jeszcze tyle rzeczy, których nie spróbowałam. Których nie zdążyłam pokochać. Odkryć. Nazwać. Oswoić. Dlatego włącza mi się czasem taki tryb z ADHD.

Żyć chwilą, niech każda będzie wyjątkowa

Staram się, by każda chwila miała w sobie coś wyjątkowego. W końcu codzienność składa się z detali. A ja akurat lubię fajne dodatki 🙂 Bardzo też jestem przywiązana do swojego ulubionego cytatu:

“Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach”
                                                                   
                                                                                                                                                        Maya Angelou

Staram się go nie tylko wielbić, ale jak najczęściej wcielać w życie. I to, co mogę bezwstydnie przyznać, to cholernie dobrze mi we własnej skórze i w tym miejscu, gdzie jestem. Czuję, że wszystko jest tak, jak być powinno.

Wiem, że dla niektórych to abstrakcja. Na studiach moje koleżanki, jeszcze przed urodzinami, lamentowały nad swym losem. Bo urodziny to przecież rzecz straszna. Ich żałość przybierała czasem mocno irytujące formy, dlatego fundowałam im terapię szokową. Jedną, co roku w dzień urodzin pytałam, czy już wybrała atłas do trumny? Drugiej (gdy rozsypała się w 25.!!! urodziny) przestawiłam świeczki na torcie 🙂 W sekundzie zmieniła swoje podejście. Przynajmniej tamtego dnia. A jak jest z nią i tą drugą koleżanką teraz? Nie wiem. Wiem natomiast, że szczęście bardzo nie lubi warunków. Szczęście to stan umysłu. A ja kiedyś, właśnie na urodziny, zażyczyłam sobie szczęście. No i się spełniło <3

fot. restore-ministries.org

Dodaj komentarz

Top