Jesteś tu
Strona domowa > Polecamy > Trudne słowo: JA

Trudne słowo: JA

Od chwili, w której dowiadujesz się, że jesteś w ciąży, słowo „ja” przestaje istnieć w Twoim słowniku, w Twojej głowie… Teraz jesteście WY – jeden organizm, dwa istnienia, Twoje potrzeby stają się jego potrzebami, Twoje plany na tydzień, miesiąc, rok, dekadę będą już zawsze uwzględniać jego. Czekasz NA NIEGO, kupujesz rzeczy DLA NIEGO, jesz i śpisz DLA NIEGO, żyjesz DLA NIEGO. Właściwie to naturalne, że mama poświęca dla dziecka swoje JA… Ale jak się w tym nie zatracić? I jak je ponownie odnaleźć?

Stereotyp matki Polki jest dla nas w tej kwestii bezlitosny. Po urodzeniu jednego, dwójki, a już (nie) daj Boże gromadki dzieci kobieta zmienia się z inkubatora w upiora – z piersiami jak worki, z worami pod oczami i w worku zamiast sukienki albo chociaż dżinsów. Jeśli nie wygląda na sponiewieraną, uśmiecha się umalowanymi wargami lub – o zgrozo – pomyka w szpilkach, prawdopodobnie jest czarownicą albo porzuciła własne dzieci w imię egoistycznych, żałosnych pobudek. Dobra matka i zarazem przykładna żona ma wcisnąć czepiec na brudną głowę i dzień po dniu systematycznie poświęcać swoje życie rodzinnym obowiązkom. Niknąć, gasnąć, pokornie tłumić swoje JA. Do dna.

Na szczęście większość z nas nie poddaje się stereotypom. Po ciąży i urlopie macierzyńskim staramy się odnaleźć w roli mamy, jednocześnie szukając na nowo swojej kobiecości, odkurzając zawodowe kompetencje, odbudowując relacje towarzyskie i społeczne. Przemysł parentingowy stara się w tym pomagać (chociaż nie bezinteresownie), oferując gadżety ciążowe, porodowe i rodzicielskie, które mają ułatwić macierzyńskie wyzwania oraz powrót do formy fizycznej i psychicznej. Media z kolei lansują postać matki-cyborga, która karmiąc piersią, odbywa internetowe kursy przedsiębiorczości, ma czas nie tylko na wysikanie się w spokoju, ale też na skok na bungee, a do tego gotuje wegańskie posiłki dla całej rodziny, jednocześnie spełniając się w szyciu ekologicznych kocyków dla dzieci…

Hola, hola! Osobiście nie wierzę w cyborgi, wiem natomiast, że w macierzyństwie nie da się nie zmienić. Zmienia się ciało, szaleją emocje, umysł pracuje na innych obrotach. Tasują się priorytety, marzenia, plany, można się pogubić we własnych pragnieniach. Niełatwo zaakceptować takiego transformersa, za to można się przestraszyć tego, że trzeba się określić na nowo, poczuć pewnie i dobrze w nowej skórze, przyjąć nieodwracalne życiowe zmiany i konieczność odkrycia nowego JA.

Pierwszy i najważniejszy krok to dopuścić myśl, że Ty sama też jesteś ważna, pozwolić się przekonać modnemu powiedzeniu, że „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”. Trochę siebie samą porozpieszczać, trochę sobie odpuścić. Nie usprawiedliwiać marazmu faktem, że na nic nie ma czasu i że w macierzyństwie trzeba się poświęcać. Czujesz się gruba? Schudnij, codziennie myśl o tym, co zjesz ty, a nie tylko twój maluch. Masz wrażenie, że siedzenie w domu z niemowlakiem cię odmóżdża? Zatroszcz się o mózg – czytaj, oglądaj dobre filmy, rozmawiaj z ludźmi o czymś więcej niż kupa i zupa. Pod byle pretekstem zrób makijaż, podczas zakupów omiń czasem półkę z zabawkami, odwiedź ulubione miejsca sama i w obcasach. Zamów pizzę, a potem maluj paznokcie.

A przede wszystkim nigdy, przenigdy nie pozwól sobie na zapomnienie słowa „ja”! To dzięki niemu możesz poczuć się sobą na nowo i powiedzieć z dumą: „To ja, mama”.

Polecamy także:

Serwis E-SZKRAB.pl tworzony jest z myślą o dzieciach i ich rodzicach. Znajdziecie na nim wiele informacji związanych z szeroko pojętym rodzicielstwem: począwszy od ciąży, po narodziny dziecka i jego dalsze wychowywanie.

Dodaj komentarz

Top