Jesteś tu
Strona domowa > Polecamy > Brudna intryga, czy intrygujący brud?

Brudna intryga, czy intrygujący brud?

Uwaga, dzisiejszy tekst jest tylko dla osób o mocnych nerwach i wysokim progu obrzydzenia. Nie polecam lektury w czasie śniadania, gdyż grozi to wstydliwymi odruchami w miejscach publicznych. Za wszelki dyskomfort nie biorę odpowiedzialności!

Ostatnie obserwacje zdają się podważać moją wiedzę o dotychczasowym świecie. Zawsze wydawało mi się, że porządek idzie w parze z rozwojem, komfortem (psychofizycznym) i spokojem. Otóż nic bardziej błędnego. Okazuje się, że nic tak nie irytuje, jak czyste ręce! Po każdym myciu należy szybko przystąpić do czynności naprawczych.
Co to znaczy? Małe rączki przebiegle będą udawały, że bawią się szafką. Gdy tylko nastąpi dogodny moment, z lubością zanurzą się w śmieciowej otchłani.

daily sunny

Zimne i oślizgłe obierki z ogórka, resztka jajecznicy ze śniadania, pukiel kotów spod łóżka, zużyta pielucha, czy namokły od wody (oby tylko!) papierowy ręcznik. Wszystko to wywołuje w małych rączkach cudowne doznania. A bo to zimne, to jeszcze ciepłe. Tu galaretka, a tam kłaki. Coś pachnie całkiem przyjemnie, coś trochę mniej, za to intrygująco. Coś się przyklei, więc trzeba sprawdzić, jak smakuje. W końcu samo się prosiło (trzeba było się nie przyklejać)!

Skoro już jesteśmy przy jedzeniu. Nigdy później człowiek nie jest tak wielkim smakoszem. Smakuje mu wszystko, co zbierze (jak prawdziwy zbieracz) sam, z podłogi. Podłoga to miejsce tym ciekawsze, im trudniej dostępne i rzadziej uczęszczane (czytaj sprzątane). Należą do nich czeluście pod szafką w kuchni, szpara za pralką, lub Hades pod łóżkiem.

Kwestie przypraw schodzą na dalszy plan. Zupełnie nie jest istotne, czy coś jest słone, świeże, zbyt suche, czy łykowate. Nieważne, że ma sierść, 8 nóg, nie da się pogryźć, jest obklejone pajęczyną i śmierdzi starym serem. Ten skupiony na zdobyczy wzrok odkrywcy, zupełnie nie zważa na wszelkie przeszkody (w postaci krzyczącego “fuu, beee, zostaw!” rodzica) i sprawnym ruchem pakuje swoje nowe odkrycie do buzi. Trzeba to robić naprawdę szybko, zanim rodzic rzuci się do usuwania intruza z ust. Odkrywca musi mieć przecież szansę na zbliżenie się do zakazanego świata.

Przy wnikaniu w jego zakamarki, najważniejsze jest poznanie. Czyli to nic, że paluszki się lepią, gdy postanowią rozpaćkać dżem. Należy wytrzeć je o bluzkę i ponownie dokonać pomiaru lepkości. Czynność należy powtórzyć i wzbogacić o obserwację: co się stanie, gdy następnie zechcą uczesać konikowi grzywę.

Wariant nr 2 natomiast, skupia się na okolicach ust. I tak na przykład, resztki masła z kanapki, należy eksperymentalnie rozetrzeć po twarzy i wetrzeć we włosy. Dobrym pomysłem jest też otwarcie buteleczki z szamponem zębami, by pojawiła się szansa skosztowania tego specyfiku. Kapiącą po brodzie stróżkę najlepiej wytrzeć rękawem. Oby szybko, bo w zasięgu wzroku właśnie znalazła się zdechła mucha. Ciekawe, jak ją odkrywca wykorzysta tym razem?

W sumie to trochę dziwne, że dorośli nie potrafią, albo nie chcą, eksperymentować. Zupełnie zdaje się ich nie interesować związek pomiędzy kolorem a smakiem. Nie są w stanie przełamać obrzydzenia podczas testów. Choć jedzą tatar, pleśniaka, szpinak i flaki. Zapomnieli jaką radość daje badanie konsystencji i faktury. Nie zachwycają się szorstkością zmywaka, ani aksamitem mąki.

Nie badają, jaki kąt padania, osiągnie rozsypująca się na podłogę kasza, ani z jakim przyspieszeniem będzie opadać rozdarta chusteczka. Nie będą też sprawdzać, czy podkład do twarzy, równie dobrze pokryje koc i wchłonie się w poduszkę. Nie chcą też sprawdzać co się stanie, gdy jednak rozdepczę tą psią kupę, którą Mama kazała ominąć. Dla nich wszystko jest takie oczywiste, poprawne i czyste. A przecież w brudzie tyle się dzieje! Hmmm… a może to tylko moja brudna teoria?

zdjęcie główne: izismile.com

Dodaj komentarz

Top