Jesteś tu
Strona domowa > Polecamy > Matka to stan umysłu

Matka to stan umysłu

Przyszła razem z narodzinami synka, pamiętam jak dziś – świadomość, że żeby przyjąć ogrom macierzyńskich uczuć i doświadczeń, trzeba też coś oddać, i to bezpowrotnie. Mój umysł już nigdy nie będzie tak wolny, serce tak jasne, a działania swawolne jak w tak zwanej młodości, czyli czasach sprzed dziecka. Bycie matką odebrało mi dziecięcą beztroskę? O, tak, i to brutalnie, ale w zamian dało życiu nowy, dojrzały smak.        

Już nie umiem myśleć tylko o sobie. To znaczy nie jest tak, że bez powodu waruję przy łóżeczku, nieproszona drę na pieluchy ostatnią koszulinę albo kosz z zabawkami stawiam w pokoju centrycznie zamiast stołu. Niemniej gdyby z jakiegoś powodu było trzeba, zrobiłabym to bez zastanowienia, bez słowa. Oddałabym ostatni kaftan, nie spała sześć dób, burzyła ściany – a mam to wkodowane w mózg dopiero od momentu, w którym mój syn pojawił się na świecie.

Naturę mam taką, że zanim podejmę jakieś nielubiane działanie, bujam się z decyzją jak wahadło zegarowe. I tak jest nadal, jeśli sytuacja dotyczy tylko mnie, ale jeśli chodzi o dziecko – instynktownie zmieniam się w zwierzę. Ja, która nienawidzę przychodni lekarskich, bez mrugnięcia okiem staczam boje o miejsce u pediatry. Ja, która z zasady nie zaczepiam ludzi, na placu zabaw wypytuję o najlepszy zdaniem matek bidon. Dzwonię gdzie trzeba, jak trzeba stoję w kolejce, planowanie to teraz moje drugie imię. Nawet kiedy wyrwę się wreszcie z domu i – tak, owszem – z macierzyńskich okowów na babskie zakupy, zawsze z tyłu głowy mam listę sklepów dziecięcych, które jednak czasem z sukcesem omijam.

Myślę sobie, że w macierzyństwie trzeba zachować dystans i zdrowy rozsądek, bo nie ma nic gorszego niż zamiana kobiety w matkę, żony w matkę, córki w matkę, pracownicy w matkę, człowieka w matkę. Ale czy którakolwiek z tych ról ma szansę przetrwać teraz niezmieniona? Pracująca mama, choćby nie wiem jak stawiała na karierę, zawsze będzie przede wszystkim rodzicem, który dla chorego dziecka wybiegnie z biura w środku dnia. Kobieta z doświadczeniem ciąży i porodu zmierzy się nie tylko z nowym ciałem, ale i nowym wymiarem kobiecości oraz partnerstwa. Jako córka – spojrzy teraz na swoich rodziców z innej perspektywy i huknie się w pierś za czyny, które przysporzyły im swego czasu wychowawczych trosk. A jako człowiek doświadczy takiej miłości, jakiej nie zna żaden inny stan umysłu, serca ani duszy…

Polecamy także:

Arleta Niciewicz-Tarach

Polonistka, idealistka, matka perfekcyjnie niedoskonała. Poetyczna dusza z rockowym pazurem, nieuleczalna kinomanka i fanka musicali. Pisze odkąd pamięta, najchętniej teksty piosenek dla dzieci i felietony. Marzy o tym, by postawić stopę w Nowym Yorku i by jej syn miał dzieciństwo jak z bajki – i nad tym pracuje.

Dodaj komentarz

Top