Jesteś tu
Strona domowa > Posts tagged "macierzyństwo"

Rodzicu nie daj się zwariować i wrzuć na luz

Urodzić dziecko i nie zwariować

Powtarzam sobie w myślach te słowa, jak mantrę. Początkowo spokojnie. Oddychając głęboko i świadomie. Wyobrażam sobie, że nadmuchuję wielki balon, gdzie wraz z wydychanym powietrzem lądują moje buzujące emocje. Gniew. Bezsilność. Irytacja. Zniecierpliwienie. Jeszcze chwila i moje mantrowanie szlag trafi. Bo ile razy można tłumaczyć to samo, maskując złość spokojem?

Dzień świstaka

Dzień świstaka

Od kilku dni jestem nieswoja. Wciąż nie mogę się z niczym ogarnąć. Wszystko idzie mi jak po grudzie. Ręce mam dwie lewe. Głowa jakaś ołowiana. Myśli ciężkie, jak worek z cementem. Ogólne rozdrażnienie sprawia, że trudniej mi zebrać myśli. Nie mówiąc już o budowaniu zdań wielokrotnie złożonych, splecionych zgrabnym ciągiem

Matka to stan umysłu

Przyszła razem z narodzinami synka, pamiętam jak dziś – świadomość, że żeby przyjąć ogrom macierzyńskich uczuć i doświadczeń, trzeba też coś oddać, i to bezpowrotnie. Mój umysł już nigdy nie będzie tak wolny, serce tak jasne, a działania swawolne jak w tak zwanej młodości, czyli czasach sprzed dziecka. Bycie matką

Smaki dzieciństwa

Myślałam, że ten krążący po sieci tekst, o zatrważającej ciszy, jest tylko dowcipem. No wiesz, ten, że gdy w domu jest niepokojąco cicho, to na pewno Twoja pociecha już oblizała buty, udusiła kota, pomalowała tapety, a teraz pije wodę z kibla. 5905

Problemowy warunek

Ostatnio rozkładając życie na czynniki pierwsze w rozmowie z koleżanką padły słowa "...i wiesz, zastanawiam się, jakby to było gdyby...". Ja nie miałam ze swojej strony dużo do opowiadania, jakby to było. Dziwne, co? Przy moim słowotoku niemal niemożliwe! A jednak... Bo nie wiem jakby było, gdyby. Bardzo nie lubię

Razem, a jednak osobno

Zanim na świecie pojawił się mój Mały miałam kilka żelaznych zasad, które jak wskazuje sama nazwa, miały być nie do ruszenia. Ich funkcją było zatrzymanie chociaż części starego ładu, który dawał mi poczucie bezpieczeństwa. I choć nie rozwodziłam się zbytnio nad tym, jaka sielanka mnie czeka, albo jaki Armagedon się

Ciężka rozprawa (z emocjami)

Razem z dzieckiem rodzi się czarna skrzynka. Na początku zupełnie o tym nie wiesz. Nie widać jej, nie czuć i nie słychać. Położne nie powiedziały Ci, że prócz dziecka, w brzuchu upchnięto Ci coś jeszcze. Mąż, przy przecinaniu pępowiny, też niczego nie zauważył. Poza tym, Ty i tak byłaś skupiona

Top